Opolanin był bowiem jedynym zawodnikiem posiadającym maksimum punktów. Za sobą miał już zwycięstwa nad Maugerem i Michankiem, a jego przewaga nad Olsenem wynosiła 3 punkty. Dwa ostatnie biegi ukończył na 2 pozycji i o zdobyciu złotego wieńca miał zadecydować dodatkowy bieg. Walczący do końca Mauger zgromadził bowiem 13 punktów, tyle samo co i Polak. , Już po raz szósty tego dnia wystartował Szczakiel niczym z katapulty, jakby sam kierował maszyną startową. Stadion oniemiał. Nawet w szczelnie wypełnionej loży honorowej wszyscy poderwali się z miejsc, by lepiej widzieć kto zwycięży. W połowie dystansu Jurek nie wykonał wskazówki trenera, który zalecał, by w trakcie wychodzenia z wirażu ściągnąć maszynę do krawężnika - i po raz pierwszy nikt nie miał o to do niego pretensji. Mauger oczekiwał bowiem właśnie takiego ruchu i chciał zaatakować rywala po jego zewnętrznej stronie. Tymczasem natrafił na opór, przednim kołem uderzył w tylne Szczakiela - i stracił równowagę. Maszyna Nowozelandczyka przewróciła się na czerwony tor, a Polak przy burzliwej owacji przejechał dwie ostatnie, dla niego honorowe, rundy.
Widzowie na stadionie, a wraz z nim miliony ludzi przeżywających wielki finał przy odbiornikach telewizyjnych, szaleli z entuzjazmu. Natomiast twarz bohatera dnia, zawodnika, który akurat w tym momencie wszedł na trwałe do historii światowego sportu żużlowego pozostała poważna i skupiona.
| |
|