Jakie to szczęście trafić w swoim życiu na człowieka, któremu można zaufać, któremu można wierzyć. Iluż młodych ludzi, nie mniej zdolnych od Smalcerza, nie spotkało nikogo podobnego do Doktora, w chwili najbardziej potrzebnej, kiedy wahali się, kiedy byli załamani i potrzebowali rady, lekkiego klepnięcia w ramię oraz kilku banalnych słów: „trzymaj się, wszystko będzie dobrze".
Smalcerz wierzył Dziedzicowi i stale, choć wolno robił postępy. W roku 1964 był piąty na mistrzostwach Polski z wynikiem 275,5 kg, rok później zajął 3 miejsce, by w 1966 i 1967 zdobyć tytuł wicemistrza kraju, uzyskując w trójboju 300 i 332 kg. Zwłaszcza dzięki tym ostatnim wynikom przekroczył pewną barierę. Nie tyle fizycznych możliwości, a raczej psychicznych. „W tym pozornie bezcelowym podnoszeniu coraz większego ciężaru znalazłem sens - przezwyciężenie samego siebie, swoich słabości. Wszystkie filozoficzne poglądy o doskonaleniu ciała człowieka, które poznałem podczas studiów, stały się naraz bliższe i zrozumiałe. A dyscyplina, do niedawna jeszcze dla mnie uboga, zajaśniała pełnią barw. Ukazała ogromne możliwości ciągłego sprawdzania siebie, swych aktualnych możliwości. A poza tym w żadnej innej nie można przecież tak kompleksowo, przez fizyczne doskonalenie wyrabiać cech psychicznych: silnej woli, umiejętności koncentracji, podjęcia szybkiej decyzji, które potrzebne są nie tylko w sporcie."
counter strike 1.6 non | |
|