Klamka zapadła
Klamka zapadła. Po tym wydarzeniu przylgnęło do niej określenie zawodniczki niełatwej. No bo któż to był Andrzej Krzesiński? Tylko młody, obiecujący tyczkarz, reprezentant Polski, świeżo upieczony absolwent AWF. I w jego ręce miał się dostać jeden z największych talentów, jaki pojawił się na lekkoatletycznej arenie? „Wcześniej nieraz bywało, iż bardzo trudno zawiązywał się bezpośredni (kontakt między mną a trenerem. Wielu z nich podciągało wszystkich zawodników pod wspólny mianownik. A tak przecież nie można. Do człowieka, do człowieka - powtarzam - trzeba znaleźć indywidualne podejście. Poznać go wszechstronnie, wejść w jego osobiste życie, rozumieć nie gorzej niż samego siebie. Tylko wtedy można mieć nadzieję, iż współpraca będzie się dobrze układała i da pozytywne efekty. Ja w pierwszym wyborze kierowałam się uczuciem. Miało ono jednak - jak się później okazała - swoje racjonalne podstawy. Zresztą Andrzej Krzesiński", mimo iż specjalizował się w tyczce, układał również plany treningowe dla skoczków w dal. Według jego wskazówek przygotowywał się Henryk Grabowski, a Kropidłowski pozostawał pod bezpośrednią opieką. Czyż potrzebował lepszych rekomendacji jeżeli przypomnę, iż był to na owe czasy czołowy duet europejskich skoczków?"
suplementy vision | Bezpieczeństwo w domu | Skutery śnieżne